Biskupi polscy: pięknie już było – przed Franciszkiem

18 września 2013

Codziennie Franciszek polski Kościół musi wprowadzać w taka konsternację, iż by go w łyżce wody… wiecie, co by nasi biskupi zrobili z papieżem, gdyby tak go na osobności dorwali, no nie?

Franciszek każe im jeździć rowerami, nie brać szmalu za posługi, niedługo dojdzie do tego, że msze zaleci odprawiać pod gołym niebem, bo np. powie: oddajcie świątynie na żłobki i przedszkola, a zagarnięte ziemie zwróćcie tym, którzy potrafią je uprawiać, czyli rolnikom.

Eliza Michalik (dziennikarka Superstacji) twierdzi, że pięknie już było – przed Franciszkiem.

Eliza pochyla się z troską nad ciężką dolą polskich biskupów:

Franciszek jest człowiekiem nie mającym żadnego zrozumienia dla delikatności uczuć polskich biskupów, żadnych względów dla ich wysublimowanych potrzeb i wieloletnich przyzwyczajeń.
Najpierw absurdalne nawoływania do skromności, później bredzenie o służbie wiernym, niechęć do blichtru i przepychu.

O łyżce wody już pisałam, co by biskupi zrobili, gdyby dorwali Franciszka. Eliza także uważa, że życzą mu jednego – końca… pontyfikatu:

Wyobrażam sobie jak w zaciszu domowym niejeden hierarcha lży go grubszym słowem, albo leżąc krzyżem (nie, żartowałam, tego się akurat po biskupach nie spodziewam) życzy mu pobożnie jak najszybszego końca – pontyfikatu oczywiście.

A teraz do tego Franciszek wyskoczył, żeby kler kasy nie brał za śluby, chrzciny i pogrzeby. Nóż się w kieszeni biskupom otwiera:

No jak?! I co on sobie właściwie myśli – że bez pieniędzy z sakramentów za co proboszczowie opłacą prąd, gaz i gosposie na plebaniach (bo żeby sami mieli gotować i sprzątać, o tym nie może być mowy, to niemęskie), za co kupią samochody? Bo o rowerach przecież nie może być mowy, to rozumie się samo przez się. Zresztą – o jakich rowerach mówimy? Wystarczy spojrzeć na gabaryty przeciętnego polskiego duchownego, żeby szczerze ubawić się na tę myśl. Może Franciszek, Latynos, ciągle w ruchu, uważa że to fraszka tak pedałować od domu do domu z posługą kapłańską, ale my tu w Polsce, wiemy swoje. Zresztą, po co zaraz od domu do domu? Jak wierny ma interes, to niech sam przyjdzie. Na plebanię. Zadzwoni dzwonkiem i poprosi o audiencję. Jak się czas znajdzie, to się przyjmie, a jak nie – niech przyjdzie w następnym tygodniu. W końcu co ma ciekawszego do roboty?

Biskupi mają zrezygnować z lexusów, passatów, audi? To luksusy? Luksus to bentley:

Słowa rzecznika episkopatu, Józefa Klocha, który z przekonaniem dowodzi, że auto za 150 tysięcy złotych to nie jest luksusowe auto, i że biskupi mają prawo takimi jeździć, pokazuje w jakim odlocie, na jakich haju, żyją ci panowie w sutannach, których – takie mam wrażenie – główną robotą jest od dłuższego czasu robienie wierzącym wody z mózgu. Na jakich antypodach zdrowego rozsądku i zwykłej ludzkiej przyzwoitości.

I wypada się zgodzić z Elizą:

Że pięknie i wygodnie już było – przed Franciszkiem.

Cały felieton Elizy Michalik tutaj przeczytasz.

Link o klubach go-go.

tagi: , , ,

Napisz odpowiedź