Do abp. Michalika: jakie dzieci lgną do duchownego

22 października 2013

Abp Józef Michalik używa języka, jakiego używa. Chlapie nim. Niespecjalnie wie, co mówi. W każdym razie broni kleru i pedofilów, którzy dopuścili się przestępstwa seksualnego wobec dzieci.

Wypowiedziane słowa – wg psychologii – świadczą, że siebie ma się na myśli, gdy wkracza w obronę innych. A Michalik użył takiego sławnego zdania:

Niekochane przez rodziców dzieci lgną do księży i prowokują do złego.

 Przecież abp. nie był świadkiem takiego lgnięcia. A psychologia mówi, że broniąc innych, bronisz siebie. Wobec tego powstaje podejrzenia, że Michalik takiego lgnięcia doznał osobiście – bo skąd miałby taką wiedzę retrospekcyjną (autopsyjną) – tym samym hierarcha powoduje podejrzenia.

Jakie do niego dziecko lgnęło?

Jak prowokowało do złego?

Z powodu jakiego dziecka Michalik dopuścił się złego?

Pytania są zasadne, bo uwzględniamy, że abp Michalik jakieś wykształcenie ma. I wie, co mu ślina na język przynosi.

Młodzi Socjaldemokraci z Podkarpackiego skarżą się do Franciszka na abp. Michalika – i słusznie. Piszą w liście do papieża:

W XXI wieku takie rozumowanie nie przystoi człowiekowi, a co bardziej jednemu z najwyższych hierarchów Kościoła Powszechnego w Polsce.

Michalik może nie wiedzieć w jakim wieku żyje. Niezależnie od tego, czy ma tę wiedzę, czy nie, powstaje pytanie:

Na ile to lgnięcie dzieci do księży i kuszenie ich do złego ma zastosowanie do Michalika.

Nie wzięło się to z niczego.

Abp. Michalikowi źle patrzy z umysłu. Kiepskiej ma kondycji ten organ myślenia i sądzenia. Tak samo może źle być z jego moralnością.

Na ten temat więcej tutaj do przeczytania.

tagi: , , ,

Napisz odpowiedź