Macierewicz albo Kaczyński – wyłączamy telewizor

25 października 2013

Paweł Deresz, który napisał dramatyczny list do marszałek Sejmu, Ewy Kopacz, w sprawie rozwiązania parlamentarnego zespołu Macierewicza, może tylko… wyłączyć telewizor.

Zespół będzie trwał, zlikwidować go może tylko sam Macierewicz. A to jest marzenie ściętej głowy. No, gdyby Macierewicz zeszedł. Ale źli ludzi żyją zdecydowanie dłużej niż normalni.

Zło – kwitnie. Chyba, że zamknięty zostałby w Tworkach. O tym jednak można sobie pomarzyć. Mąż posłanki SLD, która zginęła pod Smoleńskiem, wszak nie będzie oglądał tego bredzącego palanta Macierewicza. Skazani jesteśmy na jego paranoję.

O tym telewizorze, aby go wyłączyć, pisze Monika Olejnik. Przypomina, jakich adherentów ma poseł PiS.

Ewa Błasik, żona generała Błasika, krzyczy na łamach „Naszego Dziennika”: „Nie kneblujcie nam ust, chcemy dojść do prawdy!”. Pani generałowa wie, jaka jest prawda, wie, jak rozwiązać zagadkę smoleńską, według niej kluczem jest rozmowa premiera Tuska z premierem Putinem. W „Naszym Dzienniku” mówi: „Mam wrażenie, że polski premier obiecał Putinowi, że wszystko weźmie na siebie, że to polska strona będzie obwiniona. Z moich obserwacji wynika, że w raportach MAK i Millera nie chodziło o wyjaśnienie przyczyn, tylko o zatarcie śladów”. Pani Błasik żąda dymisji marszałek Kopacz za to, że oszukała Polaków. Mówi: „To coś niebywałego, by w wolnej Polsce państwo nie upominało się o swoich poległych żołnierzy i nie dbało o ich rodziny”.

Pani Błasikowej warto przypomnieć

że w 2008 roku zginęło 20 osób, członkowie załogi i oficerowie wyżsi rangą. Wtedy minister obrony narodowej Bogdan Klich chciał zdymisjonować dowódcę sił powietrznych gen. Andrzeja Błasika, uznał go bowiem za odpowiedzialnego za zaniedbania w lotnictwie. Na dymisję nie zgodził się prezydent Lech Kaczyński.

Winny śmierci męża Błasikowej jest dysponent lotu Lech Kaczyński – bo dostał patriotycznego kopa. Ten sam Kaczyński nie zgodził się na dymisję, więc poleciał i z wykopyrtnął pod Smoleńskiem.

A żyjący Jarosław Kaczyński mówi, że ”opcja brzozy” dostała między oczy. Tak tego kurdupla krew zalewa z nienawiści. Brednie Chrisa Cieszewskiego przyjął za „oczywistą oczywistość”: brzoza nie została złamana 10 kwietnia, ale wcześniej.

Wszyscy zapominają, jakie są przyczyny wypadku. Warto więc jeszcze raz zajrzeć do tego, co stwierdziła komisja Jerzego Millera, i do tego, co mówi prokuratura.

Prokuratura dysponuje zdjęciami, na których widać całą brzozę tuż przed katastrofą, ma również zeznania świadków.

Tych tłuków będziemy musieli znosić. Nie rozwiążą się sami. To klub wiary w to, że ziemia jest płaska. Pisowcy należą do tej grupy, która z cynizmu nie przyzna się, że za katastrofę odpowiada niechlujstwo polskie i bałagan. Niedopilnowanie procedur i wzmożenie patriotyczne.

Na ekranie telewizora bredzący Macierewicz, albo Kaczyński – wyłączamy telewizor. Okazuje się, że parlamentarnego zespołu bredni smoleńskich nie można rozwiązać.

Cały felieton Moniki Olejnik można tutaj przeczytać.

tagi: , , , , ,

Napisz odpowiedź