Rydzykowi wykładowcy i ich prymitywna wiedza

17 października 2016

czego-1

Szkoła Rydzyka dostała 3 mln zł na medialne szkolenie pracowników sądów i prokuratur. Pieniądze pochodzą z ministerstwa „złotego chłopca” Zbigniewa Ziobro, zaś Ministerstwo Sprawiedliwości ma je z unijnego Programu Operacyjnego Wiedza Edukacja Rozwój (POWER).

Dlaczego dostała tę fuchę szemrana szkoła, która ma prymitywnych wykładowców bez osiągnięć? Dlatego, że mamy do czynienia z korupcją, a przy tym PiS spłaca zobowiązania z kampanii wyborczej, gdy ambona była trybuną wyborczą.

Czego mogą nauczyć pseudonaukowcy Rydzyka? Opisuje fachowość rydzykowych nauczycieli medioznawca prof. Wiesław Godzic ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej:

– Telewizja jest dużo bardziej złożona i to wszystko nie jest takie proste, jak mówią pracownicy mediów ojca dyrektora. Teorie o manipulowaniu kadrem mają już ponad 50 lat z okładem. Nie jest dobrze, by uczyć kogoś bazując na tezach dawno nieaktualnych.

– Od analiz Kracauera, czy Płażewskiego upłynęło pół wieku, a my ciągle pokazujemy wyczyny Goebbelsa. Czy redemptoryści są gotowi na kontekstowe teorie, na gender (bez tego trudno mówić rozsądnie o mediach)? Po co uczyć urzędników starych teorii manipulacji? Chaotyczne to wszystko, a nawet groźne, jeśli tak są rozumiane media.

Krótko pisząc: prymitywizm pisowski dotyczy wszystkiego, czego się nie dotkną – i wszystko niszczą. Cofamy się, cofamy. Następni będą to bagno czyszczać.

Więcej >>>

tagi: , , ,

Napisz odpowiedź