Gliński nie powinien otwierać ust

15 maja 2017

Politycy PiS to szczególny rodzaj Polaków. Raczej nie są w pełni rodakami, są z gatunku polakopodobnych, jak w PRL była czekolada – czekoladopodobna.

A taki gatunek (jak to prezes lubi nazywać – sort) najlepiej wypada, gdy nic nie mówi. Np. nie mówiący Piotr Gliński. Spójrzmy na niego przyjaźnie: milczący może spowodować refleksję, iż a może ma trochę oleju w głowie.

Tak się można pomylić. Gdy Gliński nie mówi. Wystarczy, że otworzy usta, jesteśmy w domu i stwierdzamy: nie ma oleju. Mózg zarósł mu głąbem kapuścianym.

Gliński w RMF FM odniósł się do słów Lecha Morawskiego o w Sądzie Najwyższym i TK.

Nie bronię w całości tej wypowiedzi. To była wypowiedź na konferencji naukowej, gdzie pan profesor najpewniej był poddany presji. Na takich konferencjach w sytuacji, w której polska opozycja pracuje na złą opinię o Polsce za granicą, często taki człowiek może być osaczony niepoważnymi opiniami, czyli takimi, jakie w zachodniej prasie dominują. Jak ja mógłbym na Oksfordzie dyskutować z ludźmi z prasy zachodniej, którzy by w stosunku do mnie formułowali argumenty, że jestem stalinowskim ministrem kultury czy tyranem, czy robię czystki stalinowskie?”

Znowu wina opozycji, Tuska, Żydów i rowerzystów.

Nikt tak na świecie nie kompromituje Polski jak ten gatunek polakopodobnych Glińskich. Rządu PiS wszyscy się przyczepiają w Unii Europejskiej i na świecie.

Samemu schrzanić, zgnoić i zwalić winę na innych. To jest postępowanie PiS, partii polityków polakopodobnych.

>>>

tagi: , ,

Napisz odpowiedź